nowe konto przypomnij mi hasło
Wpisz słowa klucze
lub Wybierz wyzwanie biznesowe
Amazon pomaga się pozbyć niechcianych prezentów
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Autor: Szymon  Data: 2011-02-26 15:35:16  Typ wpisu: Dobra praktyka rynkowa  Adresaci: Poziom zarządczy  


Wyzwania:

Przed Świętami na polskich portalach pojawiły się dyskusje pod hasłem „Najgorszy prezent pod choinkę”. W rankingach znalazły się m.in. płyty Dody lub Mandaryny, różowa bluzka we wzorek z kotkami, wełniany sweter w zakopiański wzorek, zestaw soli do kąpieli (gdy w mieszkaniu jest zainstalowana kabina prysznicowa), czy wreszcie półmetrowa, chromowana wyciskarka do cytrusów.


 

Tego typu prezenty nie będą już problemem – zakładając, że mieszkamy w Stanach i korzystamy z najpopularniejszego sklepu internetowego. Amazon opracował system, pozwalający obdarowanym wymienić prezenty na takie, jakich sobie życzą.

 

Otóż od lat Amazon (i wiele innych sklepów internetowych) podczas składania zamówienia pozwala zadecydować, czy określony zakup jest prezentem, czy też dokonujemy go dla siebie. W pierwszym przypadku odbiorca nie dostaje faktury za prezent, a dodatkowo można zlecić ładne opakowanie kupowanych produktów. I w takich właśnie sytuacjach można skorzystać z usługi Amazon.

 

Usługa pozwala m.in. na następujące działania:

·         Jeżeli kupujemy prezent świąteczny i decydujemy się przed czasem ujawnić, co to będzie, wówczas obdarowany od razu dostaje o tym informację – i może dokonać wymiany prezentu jeszcze zanim ten opuści magazyny Amazon.

·         Wymiana następuje poprzez wskazanie produktu w tej samej lub wyższe cenie (wówczas konieczna jest dopłata), albo po prostu następuje konwersja prezentu na certyfikat podarunkowy, który możemy zrealizować później.

·         Jako obdarowani, możemy określonemu darczyńcy nadać status „Cioci Mildred”, a więc osoby, która z reguły daje fatalne prezenty. Wówczas każde zamówienie od „Cioci Mildred” będzie jeszcze w magazynie automatycznie wymieniane na produkty, które nas interesują, nawet jeśli ciocia zadecyduje, że chce nam zrobić niespodziankę i dopiero na Święta dowiemy się, co dla nas zamówiła. Oczywiście, w czasie Świąt dostaniemy maila z dokładną informacją, co ciocia chciała nam dać w prezencie i za co mamy ładnie podziękować. Ponieważ ciocia mieszka dwa tysiące mil od nas, istnieje duża szansa, że nigdy osobiście nie sprawdzi, czy różowa waza w błękitne serduszka rzeczywiście stoi w naszym salonie.

·         Obdarowany może łatwo i wygodnie wysłać notę z podziękowaniami. Za pomocą jednego kliknięcia decyduje, czy informacja o wymianie prezentu na inny zostanie dołączona, czy też będzie ukryta przed darczyńcą.

 

W polskich realiach pomysł należy bardziej potraktować w kategoriach folkloru, niż jako konkretną koncepcję, którą w wersji 1 do 1 mógłby zastosować któryś ze sklepów. Powodów jest kilka. Zakupy przez Internet wciąż jeszcze nie pobiły handlu tradycyjnego, a odległości są dużo mniejsze niż w Stanach. Dlatego też wybieranie opcji „Kupuję prezent” z bezpośrednią dostawą do obdarowanego w sklepach internetowych jest rzadkością (w USA przed Świętami jest to około 40-50 % zamówień!). Jeśli już, to prezenty są dostarczane do sponsora, który własnoręcznie przepakowuje je w gustowną torebkę z kolorowymi bombkami i umieszcza pod drzewkiem. W dodatku na polskim rynku nie ma tak ewidentnego lidera handlu on-line, jakim w Stanach jest Amazon.

 

Jednak w tej koncepcji tkwi kilka pomysłów, z których polskie sklepy mogłyby skorzystać.

Po pierwsze, grupa konsumentów niezbyt zadowolonych z prezentów wciąż jest duża. Duża część z nich nieudane prezenty wystawia na aukcjach, ale można by im ułatwić życie i umożliwić wymianę prezentu na inny bezpośrednio we wskazanym sklepie internetowym.

Po drugie, w ciągu ostatniej dekady w USA i w Zachodniej Europie rozbudowano model wręczania bezpiecznych certyfikatów podarunkowych – dzięki temu tylko około 13 % klientów zwraca prezenty po Świętach (w Stanach jeszcze 10 lat temu było to niemal 40 %!). Często te certyfikaty były dostarczane obdarowanym w ładnym, świątecznym opakowaniu.

No i na koniec: wiele osób posiada w swojej rodzinie różne „ciocie Mildred”, w przypadku których chętnie stosowalibyśmy system DOMYŚLNEJ wymiany wszelkich prezentów, zanim te jeszcze do nas dotrą. Sęk w tym, że w Polsce tego rodzaju ciocie rzadko kupują prezenty przez Internet…
 

 

Skomentuj: