nowe konto przypomnij mi hasło
Wpisz słowa klucze
lub Wybierz wyzwanie biznesowe
Lulu.com – rewolucja na rynku wydawniczym
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Autor: Szymon  Data: 2011-02-26 16:02:07  Typ wpisu: Dobra praktyka rynkowa  Adresaci: Poziom zarządczy  


Wyzwania:

Czy odwiedzałeś kiedykolwiek serwis lulu.com? Oto opowieść o firmie, która stworzyła świetnie prosperujący, demokratyczny biznes na trudnym rynku wydawniczym. Założyciele Bradley Schultz i Paul Elliot oraz obecny prezes Bob Young rozwinęli nowy, „wywrotowy” model biznesowy, który za kilkanaście lat może się okazać dominujący w branży.


 

Pisząc w skrócie, lulu.com oferuje narzędzia dla autorów niszowych książek, które umożliwiają im znalezienie klientów na swoje dzieła oraz opublikowanie tych tytułów w niewielkich nakładach. Jak to działa? Z punktu widzenia klienta, jest to po prostu internetowa księgarnia z ogromną liczbą niszowych tytułów – poradników, prozy, poezji, ale także np. kalendarzy i albumów. Prawdziwą rewolucją jest jednak propozycja dla autorów tych książek.

 

Otóż jeżeli stworzyłeś opowieść lub poradnik, wchodzisz na lulu.com, i korzystając z automatycznej edycji ustalasz m.in. format, skład, grafikę na okładce itd. Jesteś również odpowiedzialny za samodzielną edycję tekstu. Innymi słowy, lulu.com przetwarza twój dokument tekstowy na pełnowartościową książkę – na razie w postaci elektronicznej. Jeżeli któryś z klientów odwiedzających lulu.com wyrazi zainteresowanie twoją książką, zamawia ją – i w ciągu dwóch tygodni otrzymuje wydrukowany egzemplarz.

 

Zanim jednak książka trafi do oferty, każdy autor jest zobowiązany zamówić JEDEN testowy egzemplarz swojej książki w formie papierowej. Jeżeli po przeczytaniu wersji papierowej autor uzna, że konieczne są dodatkowe korekty, procedura przebiega od początku (a więc konieczne jest zamówienie kolejnego egzemplarza testowego, już po wprowadzeniu poprawek). To rozwiązanie generuje dodatkowe źródło przychodów (w końcu każdy z tysięcy autorów chce mieć na pamiątkę pierwszy, testowy egzemplarz swojej książki), a autorów dyscyplinuje do bardzo starannej edycji swoich książek.

 

Na czym przede wszystkim zarabia lulu.com? Głównie jest po prostu zautomatyzowaną drukarnią, realizującą niskonakładowe druki na zamówienie. Zarabia również na prawach autorskich. Koszty wydruku zależą oczywiście od parametrów technicznych książki. Z kolei marża za książkę, ustalana przez autora, jest dzielona pomiędzy twórcę a lulu.com, przy czym lulu.com pobiera tylko 20 % tejże marży – reszta przypada autorowi.

 

Rozwiązanie daje fascynujące możliwości. Jeden z autorów, który opublikował w ten sposób swoje opracowanie naukowe, wspomina, że dzięki lulu.com sprzedał 160 kopii swojej książki, przy czym… 148 klientów znał osobiście, bo specjalizacja była na tyle wąska i niszowa, że również środowisko potencjalnych klientów było bardzo ograniczone.

 

Za dodatkową opłatą lulu.com proponuje stworzenie okładki do książki, rejestrację tytułu w systemie ISBN, promocję i masową dystrybucję (np. poprzez Amazon). Od ponad dwóch lat ofertę wzbogaciły również płyty CD. Od jakiegoś czasu w lulu.com można również na podobnych zasadach zamawiać książki popularnych autorów, takich jak Dan Brown czy Malcolm Gladwell.

 

Warto spojrzeć na działania lulu.com z perspektywy nowych modeli biznesowych pączkujących na rynku – nie tylko w branży wydawniczej. Otóż Chris Anderson, autor koncepcji „długiego ogona” (long tail) zwraca uwagę na szanse stwarzane przez Internet oraz poprzez otwarte platformy, kontaktujące „producentów” z nabywcami. „Długi ogon” to nic innego jak szereg niskowolumenowych produktów, skierowanych do niszowych odbiorców. W przeciwieństwie do klasycznych wydawnictw, szefom lulu.com snu z powiek nie spędzają takie decyzje, jak wynajdowanie tytułów, które okażą się hitem na rynku księgarskim, albo bolesne negocjowanie dystrybucji z salonami i księgarniami. Sednem sprawnego biznesu w przypadku lulu.com jest sprawna platforma oraz wysokojakościowa, niskokosztowa drukarnia, działająca w systemie indywidualnych zamówień (on demand). Resztą zajmują się autorzy i klienci, którzy tworzą coraz bardziej gigantyczną społeczność, piszącą książki, promującą portal i rekomendującą poszczególne tytuły.

Skomentuj: