nowe konto przypomnij mi hasło
Wpisz słowa klucze
lub Wybierz wyzwanie biznesowe
P&G: dobra praktyka sprzed 150 lat
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Autor: Szymon  Data: 2009-09-03 00:11:18  Typ wpisu: Dobra praktyka rynkowa  Adresaci: Poziom zarządczy  


Wyzwania:

Firma Procter & Gamble, wielokrotnie udowodniła, że potrafi prowadzić bardzo skuteczne walki rynkowe, choć bywało, że nierozsądnie oddawała pola konkurentom. Historia P&G to również kopalnia wiedzy dotyczącej tego, jak działać w realiach bardzo trudnego rynku i bardzo agresywnej konkurencji. Tym razem opowieść sprzed… 150 lat.

Jest to historia odważnego, zdecydowanego ruchu, który pozwolił odnieść zwycięstwo na rynku w samych początkach działania firmy.

W latach 50-tych XIX wieku James Gamble i William Procter produkowali w Stanach świece i mydło. W latach 1961-65 rozpoczęły się duże trudności z uzyskaniem surowców. I tu obu panów można uznać za prekursorów myślenia scenariuszowego w biznesie. Wspólnicy „wyłączyli” typowe dla Zarządów myślenie życzeniowe i założyli, że czarny scenariusz jest bardzo prawdopodobny. Gamble i Procter uzmysłowili sobie, że zamieszki zaraz odetną zaopatrzenie do południowych portów USA i ceny surowców pójdą drastycznie w górę. Błyskawicznie kupili kalafonię (żywicę) – i to w ilościach maksymalnie dostępnych. Wynajęli cały statek parowy (co wtedy było ewenementem) w górę rzeki do Cincinatti – wynajęli również każdy dostępny kontener, wagon towarowy i wóz, aby przetransportować kalafonię do lokalnych magazynów.

Gdy wojna rzeczywiście „rozlała” się po całym kraju, byli jedynym dostawcą, który był w stanie zapewnić armii odpowiednie ilości świec i mydła. Z wojny wyszli rozbudowani, silni (ich potencjał wzrósł około pięciokrotnie), podczas gdy konkurencja była poturbowana i w totalnej rozsypce. Notabene, sukces trochę ich uśpił. Tuż po wojnie nastąpił ważny przewrót w technologii – lampy olejowe zaczęły zastępować świece, a przecież P&G zbudowali swoją potęgę właśnie na świecach. Ale dalsze losy firmy i decyzje rodzin Procterów i Gamble'ów to już osobna historia.

 

Czas na wnioski i interpretacje:

 

*** W trudnych czasach MUSISZ zabezpieczyć atut niedostępny dla pozostałych: surowce, transport, serwis, sieć dystrybucji, stabilny i zmotywowany zespół itd.

*** Liczy się odwaga w działaniu. W trudnych okolicznościach rynkowych przegrywają ci, którzy „siedzą i patrzą”. Wygrywają ci, którzy się nie boją i potrafią wszystkie środki zainwestować w stworzenie niepowtarzalnej, istotnej wartości dodanej.

 

Jeżeli komuś zależy na bardziej aktualnych przykładach, oto analogia bardzo współczesnej firmy: Dell wybił się na bardzo trudnym rynku. Oprócz niezwykle dynamicznego i skutecznego działania biznesowego po szoku z 11 września 2001, warto dopisać jeszcze jedną opowieść. Otóż w latach 90-tych słabością Della była słaba sieć serwisowa. Dell postanowił uczynić ze swojej słabości siłę: zapewnił kupującym bezpłatny serwis w domu. W związku z tym, że czasy nie były najlepsze, mógł stosunkowo łatwo pozyskać dobrych serwisantów skłonnych jeździć do klientów. No i wszyscy producenci z rozbudowanym serwisem świadczonym w drogich, stacjonarnych punktach serwisowych byli ugotowani.

 

Skomentuj:
Autor: ernest.r 2009-09-30 10:27:53
Ten wpis pokazuje moim zdaniem dwie bardzo wazne kwestie ktore zawsze akcentuję jak walczymy o cele. Po pierwsze, agresywne przejęcie rynku jest możliwe (tu w przypadku P&G 150 lat temu i Della kilka lat temu) wtedy, gdy na rynku jest zwałka. Zwałka tworzy okazję i daje szanse na błyskotliwe przejęcie poważnych udziałów rynkowych. Po drugie, mam taką refleksję, że na takich błyskotkach nie da się budować długotrwałej przewagi konkurencyjnej. P&G już dawno zatraciło czujnośc rynkową opisaną w tym artykule, ale nada są bardzo silni - podejmują mądre, wyważone decyzje, budują mocne brandy, nie panikują, zatrudniają bardzo zdyscyplinowanych żołnierzy i mają swietnie opisane standardy (pracowałem tam trzy lata). Dell z kolei do perfekcji wdrożył JIT i customizowanie sprzetu, poza tym nadal dba o jakośc sprzętu (przynajmniej, jeśli się to porówna z kilkoma szacownymi konkurentami). Moja refleksja jest taka: taki blizkrig, który buduje sukces firmy na samym poczatku później musi zostać zastąpione bardziej metodycznym i spokojnym działaniem.