nowe konto przypomnij mi hasło
Wpisz słowa klucze
lub Wybierz wyzwanie biznesowe
Nie bądź primadonną !
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Autor: vladimir  Data: 2009-09-20 08:10:16  Typ wpisu: Szybka rada  Adresaci: Poziom operacyjny  


Wyzwania:

 

Nie lubię handlowców, którzy wchodzą w rolę primadonny. To właśnie się dzieje z menedżerami i pracownikami patrzącymi mało realnie. Protekcjonalne traktowanie klientów, konkurencji, pracowników itd. wynika chyba z obrażenia się na rynek. Mniej więcej na zasadzie: Nie mogę zrealizować celów / utrzymać przedsiębiorstwa, bo wszędzie otaczają mnie dyletanci. To właśnie takie osoby na trudnym rynku zachowują się w sposób bardzo irytujący dla klientów – wydają się jeszcze bardziej wpatrzeni w siebie, niż dotychczas. Są apodyktyczni, łatwo ferują radykalne, zero-jedynkowe opinie.    

Przykład z mojego rynku: ostatnio jedna z dużych agencji reklamowych pożegnała się z genialnym copyrighterem. Ten człowiek miał nieograniczone umiejętności i zmysł kreacyjny, ale zarówno wobec klientów, jak i współpracowników, zachowywał się obcesowo i w „szczeniacki” sposób. A biznes LUBI LUDZI ODPOWIEDZIALNYCH I DOJRZAŁYCH. Na dłuższą metę artyści i radykałowie nie mogą zagrzać miejsca na dłużej. Jeżeli jest to jeszcze pomieszane z poczuciem misji (Te głąby nie rozumieją, że…), to wykopaliśmy pod sobą gigantyczny dół.  

NIKT nie lubi pracować z primadonną. Bywa, że ktoś jest zmuszony do tego (np. ze względu na jakość i reputację produktów, które firma dostarcza, albo ze względu na sieciowy, międzynarodowy kontrakt). Dałbym przykład: wybitny lekarz – specjalista, ze zbyt rozbudowanym ego i nieprzyjemnymi zachowaniami. klienci współpracujący z taką osobą zawsze mają GOTOWOŚĆ do znalezienia innego lekarza czy dostawcy. Jeżeli tylko pojawi się sensowna alternatywa z fajniejszym, bardziej ludzkim przedstawicielem, decyzja jest tylko sprawą czasu.

Skomentuj:
Autor: Robson21 2009-09-21 07:31:39
To nie działa bo primadonny nie są najgorsze. klijenci mają jeszcze wikszą alergie na desperatów i wazeliniarzy. Jakbym był klientem to bym nielubił takich wazeliniarzy co się przymilają. Zwłaszcza jak klient zgrywa waznego albo naprawdę dobrze mu sie wiedzie to on wyczuje takiego przymilasa. Ostatnio roie wszystkie targety i wcale nie wchodzę w zadek klientom. Ja ich szanuję i oni mnie szanują.
Autor: vladimir ( komentarz autorski ) 2009-12-18 10:25:37
Ja bym dał remis 1:1 dla wazeliniarza i primadonny, jeśli chodzi o poziom irytowania Klienta. Trzeba uważać na nerwowe unoszenie się honorem w odpowiedzi na dociskanie ze strony klientów. Na przykład, gdy usłyszałeś mało realne żądanie cenowe, to warto pokazać się jako KONSTRUKTYWNY partner. Unikaj stwierdzeń typu „Od razu powiem, że tak tanio nie zrobimy”. klient chce usłyszeć „Jasne, na pewno znajdziemy sensowne rozwiązanie w ramach budżetu, którym dysponujecie” czy „Na pewno damy Wam LEPSZĄ ofertę, niż inni”. To nie jest ryzykowne bo lepszą nie znaczy TAŃSZĄ. Pozytywne komunikaty sprawiają że klient PRZYZWYCZAJA się do myśli współpracy z Tobą – jeszcze w trakcie konkursu ofert. Twoi klienci szukają dostawców, którzy są GOTOWI ROBIĆ Z NIMI BIZNES, a nie posapują nerwowo w związku z presją na ceny.